Dźwięki trąbki, delikatne, ale stanowcze. Melodia, która usłyszana raz, nie daje się już nigdy zapomnieć. Tak zaczyna się jeden z najlepszych filmów w dziejach kina, „Ojciec Chrzestny”. Pierwsze sceny wprowadzają nas do świata don Vito Corleone (Marlon Brando) – Sycylijczyka, szefa nowojorskiej mafii, człowieka bezwzględnego, lecz honorowego. Kiedy otrzymuje propozycję poszerzenia swoich zysków o handel narkotykami, odmawia. Ta decyzja staje się punktem zwrotnym w historii rodziny Corleone. Synowie rannego dona szykują odwet, w którym główną rolę odegra Michael (Al Pacino). Podczas spotkania z oprawcami swego ojca, zabija wysłannika rodziny Tattaglia, Sollozo oraz skorumpowanego policjanta, rozpoczynając w ten sposób wielką wojnę gangów. 

źródło: https://kultura.onet.pl/film/kobiety-ojca-chrzestnego-pamietacie-kay-connie-i-apollonie/71eegk0

Opowieść napisana przez Mario Puzo, a przeniesiona na ekrany kin przez Francisa Forda Coppolę, liczy już kilkadziesiąt lat. Czas jest jednak dla niej wyjątkowo łaskawy, a to zasługa znakomitej historii oraz wybitnej ręki reżysera. Od samego początku „Ojciec Chrzestny” zachwyca – wprowadza widza w mroczny świat eleganckich gentlemanów, z których większość to ojcowie, troszczący się o swoje rodziny, chowający pod długimi płaszczami broń, która nie raz odebrała ich wrogom życie. My, widzowie, choć dobrze wiemy, że każda z mafii je z tej samej miski i trudzi się jednakowo brudnym fachem, kibicujemy całym sercem rodzinie Corleone. Poznajemy ich żony, dzieci, chcemy, by ich przeciwnicy zostali zabici, wzruszamy się, kiedy któryś z bohaterów odchodzi… Czujnie oglądamy każdą scenę, bo żadna z nich nie ma znamion przypadku, każda jest precyzyjnie rozegrana i zaplanowana. Reżyserowi udało się stworzyć niezwykły klimat – tworzą go znakomite zdjęcia i stroje, ale także muzyka. Melodie, które stworzył Nino Rota idealnie uzupełniają każdą scenę – dodają im trwogi, smutku lub bólu, świetnie budują napięcie.

Znakomita historia to jedna strona medalu „Ojca Chrzestnego”, duga zaś to genialne aktorstwo. Marlon Brando w roli don Vito Corleone, nagrodzony Oscarem, stworzył jedną z najlepiej rozpoznawalnych postaci filmowych w dziejach kinematografii. Surowe spojrzenie, opadające policzki, opuchnięta twarz i zachrypnięty głos – nie sposób pomylić go z żadnym innym mafiosem. Wcielenie się w tytułowego ojca chrzestnego przyniosło aktorowi jeszcze większą sławę, której i tak nie brakowało mu już od lat. Natomiast dla Ala Pacino odegranie syna don Vito Corleone okazało się najszczęśliwszym losem, jaki mógł wyciągnąć z kapryśnej loterii filmowego świata. Sposób, w jaki prowadzi swoją postać przyprawia o dreszcze. Początkowo szlachetny weteran wojenny, który odmawia udziału w rodzinnych interesach, ostatecznie daje się wciągnąć do gangsterskiego świata. Jest coś hipnotyzującego w jego oczach, w opanowanej, posągowej twarzy. Wszystkie emocje wydają się być w nim głęboko schowane, jakby chciały wyrwać się z niego, jednak ich właściciel nie daje na to zgody. Jako prawdziwy don musi trzymać na wodzy własne uczucia.

źródło: https://webprojektor.pl/ojciec-chrzestny-ii-informacje-ciekawostki/

Za każdym razem, kiedy oglądam „Ojca Chrzestnego” wiem, że czeka na mnie włoska uczta w najlepszym stylu, taka, która nigdy mi się nie przeje. Oglądam ten film po raz kolejny i za każdym razem upewniam się, że to jedna z tych niedoścignionych, wybitnych produkcji, jaka zdarza się tylko raz na jakiś czas. Ponadczasowa, zachwycająca aktorstwem i scenariuszem, świetnie prowadzona. Dla wszystkich, którzy jeszcze nie widzieli „Ojca Chrzestnego”, a zamierzają – Buon appetito!


Dodaj komentarz